To był dzień, w którym nie było miejsca na stanie z boku. 8 kwietnia 2026 roku do stowarzyszenia Serduszko dla Dzieci wkroczyła ekipa wolontariuszy związanych z Legią Warszawa — od pierwszej minuty było jasne, że to nie będzie kurtuazyjna wizyta, ale konkretna, intensywna akcja.
Zarządzenie odpowiedzialne za Fundację Legii Warszawa, która od blisko 11 lat współpracuje z Serduszkiem przy realizacji działań na rzecz dzieci i społeczności. Tym razem jednak zamiast spotkań, spotkań i spotkań, czas działania na narzędzia, produkty, worki, szczotki i bardzo pomocnicza pomoc.
Na początku było krótkie wprowadzenie. O idei współpracy i jej historii opowiedziała Anna Mioduska, będąca także członkiem Zarządu Fundacji. Razem z nią kilka słów o działalności stowarzyszenia złożonego przez prezesa Serduszka, Aleksandrę Smolińską. A potem wszystko potoczyło się już szybko.
Podział, szybkie rozeznanie terenu i start.
Wolontariusze ruszyli do pracy z uruchomieniem. Uprzątanie, odgruzowywanie, grabienie, mycie, szorowanie, sprzątanie, malowanie — tempo było naprawdę imponujące. Co najważniejsze, wszyscy działają razem, bez dystansu i bez pozy. Ramię w ramieniu pracowali niezależnie od placówki, jak i osoby z władz Legii Warszawa.
Pod czujnym okiem zespołu udało się naprawdę dużo. Posegregowano materiały, usunięto podstawowe rzeczy, wyrzucono stare, zalegające meble i wyodrębnione magazyny, szczególnie te znajdujące się w piwnicy. Tam, gdzie wcześniej piętrzą się rzeczy wymyślone na „lepszy moment”, pojawia się porządek, przestrzeń i nowa energia.
W azja wstrząsli się pan Marcin Herra, pan Fredy Bobić oraz pan Michał Żewłakow. Nie było mowy o symbolicznej obecności — była realna praca, wymagane zadania i pełne wejście w działaniu. Ogromne znaczenie również Ani Mioduskiej, która jest odpowiedzialna za logistykę i zakupy, oraz Magdy Pelczyńskiej, która zapewnia koordynację zadań i dbała o to, aby energia zespołu ani na chwilę nie spadła.
A gdy akcja zasilania jest naprawdę potrzebna, na miejscu znajduje się także Legijny Foodtruck. Ciepłe hot dogi smakowały tego dnia wartości — najważniejsze tym, którzy od rana pracowali dla wspólnych dobrych.
To nie była zwykła wizyta. To była prawdziwa drużynaowa robota. Taka, która jest nie tylko porządku i dostępności przestrzeni, ale też bardzo ważne znaczenie, że są ludzie, którzy nie pytają, czy trzeba pomóc — tylko po prostu pojawi się i nastąpi.
W Serduszku takie dni pamiętały się długo. Bo właśnie widać najlepiej, że współpraca ma sens, partnerstwo ma siłę, a dobro naprawdę zostało osiągnięte, gdy przejdzie w działaniu.
Dziękujemy Fundacji Legii Warszawa, wszyscy wolontariuszom i wszyscy zaangażowaliśmy się w tę akcję. Za energię, za, za ogrom wykonanyj pracy i za serce włożone w pomoc Serduszku.
To był mocny dzień. Bardzo dobry dzień.